Blog > Komentarze do wpisu
Zaległości

Gdybym ten wpis pisała wczoraj, zgodnie z planem, to miałby ob tytuł "Motyle w brzuchu". Wracałam z Truśka i P. rowerem do domu, słońce świeciło, ale upału nie było, czułam się lekko i szczęśliwie, miałam wrażenie, że w brzuchy łaskoczą mnie motyle skrzydełka.

Dziś jest poniedziałek, chmury za oknem (właściwie nie przeszkadzają mi specjalnie), przede mną perspektywa spędzenia w pracy popołudnia i nocy. Pewne problemy zawodowe znowu o sobie przypomniały, a w dodatku coś mi się stało w mięśnie przykręgosłupowe i cały ich pas na wysokości lędźwi/krzyży boli mnie tak, że mam problem z poruszaniem się. Oczywiście nafaszerowałam się odpowiednimi lekami, wsmarowałam przeciwbólowe i przeciwzapalne maści, nakleiłam plaster rozgrzewający i jest lepiej niż rano, ale do ideału wciąż daleko. Zatem motyle chwilowo się wyprowadziły i nie łaskoczą. Ale wrócą, mocno w to wierzę!

A co u nas poza brakiem motyli i bólami w krzyżu? Ano Ciech od 12 dni ma już 22 lata!

W dmuchaniu świeczek dzielnie pomagała mu Profesjonalna Dmuchaczka;-)

Świeczki-dwójeczki  już niebawem posłużą za świeczki na urodzinowym torciku samej Dmuchaczki- już za 4 dni stukną jej dwa latka!

Za nami kolejny leniwy weekend- bardzo wypoczynkowy- moje boleści nie mogą więc wynikać z przepracowania.

W niedzielę tradycyjne lody na Placu Szczepańskim:

Potem obiecany piknik w Parku Jordana:

Już kolejną niedzielę fontanna na Placu Szczepańskim była wyłączona- czyżby po to, by pozbawić dzieciaki pokusy kąpieli? Na szczęście w Parku Jprdana zamontowano fontanny, w których nikt nie zabrania pluskania:

A jak widać, z pluskania i moczenia się do suchej nitki, tak łatwo się nie wyrasta;-)

Widziałam szlochającego kilkuletniego chłopca, któremu rodzice kazali stać na trawniku w słońcu, bo zamoczył w fontannie spodenki- miał tam czekać aż wyschną. Ja nauczona doświadczeniem byłam przygotowana, zabrałam ręcznik, który pełnił też rolę piknikowego kocyka i pełny zestaw do przebrania dla truśki.

Ciocia i Siostrzeniczka w identycznych sukienkach z paszczą:

I tak sobie myślę, że pewnie z powodu nicnierobienia tak mnie postrzyknęło;-)

poniedziałek, 12 czerwca 2017, dsmiatek

Polecane wpisy

  • Jeszcze dalszy ciąg ciągu dalszego, czyli Drzewa odsłona trzecia

    W piątek znowu miałyśmy powtórkę z rozrywki- Truś zarządził wizytę w Muzeum Rowerów w Gołębiu. Zatem kolejny raz wysłuchałyśmy gawędy właściciela muzeum i konst

  • CD nastąpił

    Truś "terrorysta" wymusił na na mnie powtórkę z rozrywki. trochę ją rozumiem, bo sama mam miejsca, które mi się podobały i chętnie bym do nich wróciła. Zatem we

  • Wiosenne wagary powielkanocne

    Były zaplanowane już od jesieni. I chyba nietrudno się domyślić, gdzie nas znowu zawiodło niezawodne auteczko- oczywiście W Drzewa. Zbyt długi czas bez Drzew sk

Komentarze
2017/06/13 13:45:10
Wszystkiego najlepszego dla Jubilatów :) Dorotko niewątpliwie zazdroszczę Ci tego cudnego bujaka.