Blog > Komentarze do wpisu
Lato w mieście

Pierwszy etap wakacji już za nami. Dwa tygodnie po zakończeniu roku szkolnego spędziła trusia na miejscu. Ale raczej nie mogła narzekać na nudę. zdaje się, że nawet nie udało jej się odespać niedoborów snu z czasów szkoły (Trusia jest śpiochem porannym- wieczorami grasuje do późna, za to rano budzi się niechętnie).

Lato w mieście też może być całkiem fajne- byle nie trwało zbyt długo. Zwłaszcza jak się spędza wakacje w towarzystwie ukochanej kuzynki lub ulubionych koleżanek.

Postanowienie pierwsze na lato (właściwie moje nie Truśkowe)- spróbować wszystkich rekomendowanych lodów w Krakowie. Na razie idzie mi kiepsko, na szczęście jeszcze trochę wakacji przed nami;-)

Ogród Doświadczeń po raz drugi w tym sezonie- tym razem nie piknik z siostrzenicą tylko zabawa z Tolą.

Ulubiony Park Dinozaurów w Krasiejowie- rozrywka w wielopokoleniowym babskim gronie na weekend:

 

Koleżanki przewalały się przez nasz dom we wciąż zmieniającym się składzie, często któraś zostawał na noc:

Naturalnie Hera również czuje się zaproszona do wspólnego spania- przecież jest pełnoprawną Truśkową przyjaciółką:-)

Pikniki wciąż na topie- zaraziły się nimi nawet jeże, zamieszkujące domek dla lalek i urządziły piknik z poziomkami w roli głównej:-)

Domowe lody- wciąż coś mrożę- a to zmiksowane truskawki z miętą i bazylią, a to banany z mlekiem, a to arbuz z kawałkami kiwi albo zmiksowane maliny z plasterkami bananów. Wszystko znika z lodówki bardzo szybko:-) I nie tylko Trusia i jej towarzystwo się do znikania lodów przyczynia:-)

Latem można sobie pozwolić na więcej. Zabronione w szkolnej rzeczywistości kolorowe włosy i paznokcie wreszcie mogą się trochę zmienić. Nie wiem, czy niebieski kolor włosów Trusi to jest to, co mi się podoba bardziej niż jej naturalny blond- na szczęście błękit powinien zniknąć najdalej w ciągu dwóch tygodni.

Niebieski wianek do niebieskich włosów- czemu nie!

Lato w mieście skończyło się w minioną niedzielę.
Ach, jak ja Truśce zazdroszczę tej strefy chill-out'u...

Przyjechaliśmy z Truśką wczesnym popołudniem. Las pachniał tak pięknie. Zobaczyłam te hamaki i pomyślałam sobie, że ja tu chyba zostanę. A na dodatek poziomki dookoła- te leśne, o wiele lepsze od naszych balkonowych, tak pięknie pachnące...

Niestety, poczucie obowiązku i pracowej misji zwyciężyło. Truśka została się bujać w hamakach i przezywać Leśną Przygodę, a my musieliśmy wracać z powrotem do miasta:-(

Wydaje mi się, że dopiero wczoraj ją odwoziliśmy, tymczasem jej Leśna Przygoda przekroczyła już półmetek. Przyszły tydzień to znowu będą miejskie wakacje, a potem wyruszamy wreszcie wszyscy- kierunek Półwysep Jutlandzki:-)

 

czwartek, 13 lipca 2017, dsmiatek

Polecane wpisy

  • Wycieczka konieczna- Żiarska Dolina

    Bez niej pobyt na Słowacji jest nieważny- Ziarska Dolina musi być i już. A że mieszkamy niecałe 2 kilometry od jej początku, to specjalnie nie bronimy się przed

  • Wspomnienie lata

    Skoro bieżących tematów brakuje, a za oknem szary i mokry listopad, to może powspominać trochę wakacje... Tegoroczna Słowacja nie doczekała się jeszcze swojego

  • Co u nas?

    Wiem, rzadko ostatnio piszę, ale Dziecko rośnie, czasu wciąż brakuje, a tematów do pisania ubywa. Przegapiłam dziesiąte urodziny bloga- miesiąc temu były. 10 la

Komentarze
2017/07/14 08:48:33
Jejuniu te hamaki sa cudne!!!!!!!!!!!!! z czego one są????
-
2017/07/14 13:12:29
Kika, to są zupełnie zwyczajne szmaciane hamaki. Ale w takim kolorowym skupisku wyglądają super.