RSS
niedziela, 25 stycznia 2015
Ulepimy dziś bałwana?

Truś od poranka z miną uszczęśliwioną z powodu białości na całej połaci. Śnieg osłodził jej nawet moją dzisiejszą nieobecność (dyżur). Mi też na razie jakby radośniej, mimo, że dzień i noc muszę spędzić w pracy. Mimo, że kolejne urodziny nieuchronnie i złowieszczo się zbliżają.
Bo czyż jest coś piękniejszego od świeżego białego puchu?  I nic to, że miałam kłopot nie tylko z odkopaniem, ale nawet ze zlokalizowaniem mojego środka transportu (ten, którym obecnie jeżdżę jest wyjątkowo niecharakterystyczny, za to jest szansa na odzyskanie kochanego Galaxy z początkiem lutego, za "małą" dopłatą w kwocie kilku tysięcy złotych!). Nic to, że do szpitala dotarłam w żółwim tempie.  Uwielbiam śnieg- takie mam zboczenie i już!

09:15, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 stycznia 2015
Domowe ZOO

Jakiś czas temu w cudownej księgarence na Placu Szczepańskim napotkałam na tekturowe zwierzaki, których zapragnęłam. Niestety, akurat wtedy ich w sklepie nie było, ale udało mi się je kupić jeszcze przed Bożym Narodzenie, zatem Struś dostał je w prezencie podchoinkowym. Trochę czasu przeleżały- tak to bywa u Trusia, że niektóre prezenty muszą dojrzeć do zabawy- zwykle te, które wcześniej dojrzewały sprawiają potem większą frajdę niż te, którymi Truśka zaczyna się bawić od razu.
Wczoraj zdjęłyśmy odrobinę zakurzone pudełko z biblioteczki i zaczęła się zabawa. Składanie wypełniło nam popołudnie, zaś domowe ZOO stoi do dziś. Przy okazji do łask wróciły już dawno zapomniane i nieużywane stare dobre klocki duplo.

ZOO wciąż zajmuje nasz stół,  zatem dziś posiłki jedliśmy w towarzystwie zwierząt, z trudem wywalczając sobie wśród nich miejsce na postawienie talerza i kubka.

A zwierzaki firmy Ringo szczerze polecam- mają świetny design, wykonane są z solidnej tektury, zatem spokojnie posłużą do dalszej zabawy, składają się maksymalnie z 3 elementów, a ich złożenie nie wymaga użycia kleju. Są naprawdę super.

Truśkową rozrywką numer 1 w dalszym ciągu pozostaje lodowisko na Błoniach- najchętniej jeździłaby tam codziennie i nie schodziła z tafli przez kilka godzin. Jazda na łyżwach też idzie jej coraz lepiej. Wczoraj wieczorem udało nam się nawet wyciągnąć z lód Truśkowego Tatę, a dzisiaj Ciecha:-)

21:51, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 stycznia 2015
Na wszystko jest odpowiedź

Truśka często po powrocie ze szkoły myszkuje w poszukiwaniu czegoś do schrupania- oczywiście najlepiej, żeby to coś było z gatunku słodyczy. Gdy ostatnio otwierała szafki i lodówkę i wypytywała o "coś do jedzenia" zaproponowałam (złośliwie troszkę i retorycznie) rzodkiewki albo ogórka, komentując dodatkowo, że inne pożywienie tylko przyspoży jej nowych waleczków i krągłości. Na co Truś oburzony odpowiedział
"Nie mów mi, że jestem za gruba, bo nie jestem. A poza tym jestem przecież bardzo wysportowana- pływam, na łyżwach jeżdżę, na rowerze, na taekwondo chodzę i na tańce. Nie mogę więc być za okrągła!"
Rozumując w ten sposób i ja jestem bardzo wysportowana, ale zupełnie nie przeszkadza mi to nabierać krągłości:(

Chciałam z nią też w wolnej i spokojnej chwili porozmawiać na temat wspólnego spania. Albowiem Truś juz całkiem okopał się w naszym łóżku i o ile wcześniej zdarzały się noce przespane bez jej towarzystwa, to ostatnio nijak nie udaje się jej od nas wyprowadzić. Mości się wygodnie między nami, w miarę upływu nocy zajmując coraz więcej przestrzeni, a my, biedni małżonkowie, próbujemy spać na małych skrawkach materaca na przeciwległych biegunach, tęskniąc sobie w duchu za sobą. Próbuję jej zatem wytłumaczyć, że od czasu do czasu potrzebujemy jednak być sami, chcemy się do siebie przytulić i wyspać we dwoje. Ponieważ rozmowa odbywała się wieczorem, Truś już na wstępie oświadczył, że na tak poważne i smutne tematy przed zaśnięciem rozmawiać nie będzie. Zaś na moją nieśmiałą wzmiankę, że mama z tatą potrzebują się do siebie przytulić raz na czas oznajmiła
"Przecież ostatnio w nocy przesunęłaś mnie na bok i sama zajęłaś moje miejsce w środku i mogłaś się do taty przytulać całą noc. A wogóle to do taty przytulić się w nocy nie da, bo się zawsze tyłem obraca i cały w kołdrę zawija, więc jest nieprzytulalny!"
No i tyle w tym temacie:( Ale nie będę się poddawać i dalej postaram się drążyć temat. W końcu "kropla drąży kamień nie siłą lecz częstym spadaniem" i jeszcze "proście, a będzie wam dane"- trzeba próbować;-)

17:15, dsmiatek
Link Komentarze (5) »
wtorek, 20 stycznia 2015
To już chyba nałóg ;-)

Jak tylko mamy wolny wieczór, to jedziemy się poślizgać. W nałóg wpadłyśmy czy co? A może po prostu rekompensujemy sobie brak zimy. Truś tryska radością, zdrapuje śnieg z tafli i lepi z niego mini-śnieżki, wygłupia się w "zagrodzie pingwinkówa". Ale żeby nie było wątpliwości- Trusia z pingwinkami NIE JEŹDZI, to by uwłaczało jej godności, ona je tylko do wygłupów wykorzystuje!

A do naszych ferii jeszcze prawie miesiąc....

21:42, dsmiatek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 18 stycznia 2015
Warsztaty w Muzeum Archeologicznym- Grecja

Najpierw była opowieść o tym, co zawdzięczamy starożytnym Grekom.
Potem warsztaty, na których dzieciaki lepiły z gliny grecką kolumnę i wykonywały maskę aktora teatru greckiego. Truś już zapisał się na kolejne edycje- 29 marca tematem będzie starożytny Rzym, zaś za tydzień o tym, czym zajmowali się nasi praprzodkowie.

Tekstu więcej nie będzie- wciąż nie wykopałam się z dołka- może jutro się dowiemy, ile będziemy musieli dopłacić do tego, co łaskawie przelała na konto warsztatu ubezpieczalnia, aby wreszcie móc jeździć naszym fordem, komp nie zadziałał mimo suszenia, na dokładkę P. się rozchorował i nawet postanowił pójść na zwolnienie- ale tylko na dwa dni w tym tygodniu, bo potem obowiązki go wzywają, w pracy nie nadążamy z robotą, które wciąż przybywa, a Truś ma okres buntu ośmiolatki,  nadal odmawia rozszerzenia diety, wścieka się na przypominanie o konieczności uczesania włosów, nie zamierza opuścić naszego łóżka i burmuszy z byle powodu. I nawet świąteczny nastrój już się skończył, trzeba było rozebrać choinki, bo w tym tygodniu spółdzielnia zapowiedziała ich wywózkę.  Dodatkowo jutro znowu dyżur, a po domu latają chmary owocówek!

Żeby chociaż spadł śnieg i zrobiło się tak, jak o tej porze roku być powinno....

18:29, dsmiatek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 stycznia 2015
Cytat na dziś

" Trzeba się cieszyć z drobnostek, bo nigdy nie wiadomo, jakie urwisko czeka na nas jutro."

Powiedział to Smok Antoni, gdy udało mu się po trzydziestu minutach wstać, po tym, jak spadł z urwiska, ucząc się latać. Po upadku przewidywał, że leżeć będzie co najmniej lat trzysta.

Znacie "Sceny z życia smoków"? My poznaliśmy je, gdy małe były nasze starsze dzieci. Potem książka gdzieś nam się zapodziała, pewnie "poszła" do młodszych, jako że nie planowaliśmy jeszcze Trusi. Na szczęście w 2014 roku wydało ją wydawnictwo "Prószyński i spółka". Jeśli lubicie smoki i chcecie się pośmiać, to zaglądnijcie do księgarni- obie z Trusią serdecznie polecamy na poprawę nastroju. I za chwilkę udamy się obie trochę pozaśmiewać- wczoraj Truś rechotał do łez:-)

20:58, dsmiatek
Link Komentarze (1) »
środa, 14 stycznia 2015
Czas na doła

Niestety, nadchodzą takie momenty w życiu człowieka, że wpada on w dół Mariański i wygrzebać się nie może. Dziś wpadłam ja. Pomijam od dawna znany mi fakt, że nie młodnieję, ale wręcz przeciwnie, że nie chudnę, lecz masy mi przybywa (i przestałam się już łudzić, że jest to masa mięśniowa wypracowana ciężko na zajęciach fitness), że nieuchronnie nadchodzi czas odsunięcia na bocznicę. W/w są mi znane i czasem nawet czuję się z nimi pogodzona.  Ale inne katastrofy dziś wkopały mnie poniżej poziomu morza.

Wreszcie, po 4,5 miesiącach, przybyła decyzja "naszego" towarzystwa ubezpieczeniowego w sprawie naszego rozbitego w sierpniu Forda. Jeśli ktoś ze znających sprawę myślał, że już dawno jest naprawiony, to grubo się mylił. Po rozlicznych telefonach, długim oczekiwaniu na przepływ dokumentów, oględziny samochodu przez kolejnych likwidatorów dostaliśmy wyczekiwaną informację, iż szkoda została zakwalifikowana jako całkowita, zatem Uniqa łaskawie może nam wypłacić tylko część pieniędzy na naprawę samochodu, zaś resztę możemy sobie wyłożyć sami. Fundusz Ubezpieczeń Gwarantowanych, czy jak mu tam, wypiął się na dopłacenie reszty. Inaczej sytuacja by wyglądała, gdybyśmy nie mieli AC- no ale skoro mieliśmy, to nasza strata. A że to w nas wjechano i rozbito nam samochód, w dodatku po spożyciu, nikogo w zasadzie nie obchodzi. Możemy ewentualnie, gdybyśmy wierzyli w polski wymiar sprawiedliwości i w to, że zajmie się naszą sprawą zanim umrzemy ze starości, wytoczyć sprawcy proces o odszkodowanie czy coś w tym stylu. Tylko, że raczej nie wierzymy....

Aby dopełnić jeszcze czarę goryczy, dziś rano Truś wylał pełny kubek kakao na mojego nowiutkiego (prezent gwiazdkowy) laptopa i jak na razie laptop nie ożył:(

Pawłowy piesek też postawił sobie za cel doprowadzenie mojego starszego syna do bankructwa, zżerając kolejne ładowarki do telefonu, laptopa, nadgryzając kable internetowe, a nawet posilając się butami swojego właściciela. Cierpliwość Pawła wydaje się powoli wyczerpywać, a ja zaczynam się bać, że mogę zostać właścicielką Zmory i ponosić dalsze koszty jej procesu dorastania- no bo przecież nie pozwolę gada na bruk wyrzucić ani zaadoptowanego już członka rodziny wydać komuś innemu.

A na dodatek jutro jest czwartek, co już samo w sobie może powodować psychicznego doła. Zważywszy na fakt, że wczoraj był wtorek dyżurowy, a pojutrze jest dyżurowy piątek, prędko się pewnie z mojej depresji nie wykopię. I chyba moje cudowne szczęściodajne tableteczki też nie pomogą na czekające nas wydatki :(

A poza tym mój organizm potrzebuje zimy, mrozu i śniegu.Wiosna na dworze w styczniu zdecydowanie nie poprawia mojego samopoczucia!

20:46, dsmiatek
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 12 stycznia 2015
(*)

Dziś minęło 9 lat. Z jednej strony wydaje się, że to było wczoraj, z drugiej- że w zupełnie innym życiu. 

20:31, dsmiatek
Link Komentarze (4) »
niedziela, 11 stycznia 2015
Tort na urodziny P.

W piątek P. obchodził swoje ostatnie "dzieste" urodziny. Za rok zacznie już być naprawdę "stary". Ale póki jeszcze czwóreczka na przedzie, trzeba z życia korzystać. No to zabrałam go do kina na najnowszego Almodovara- oj, nie udało się to wyjście, P. chyba tego rodzaju "humor" zupełnie nie bawi. Dla odreagowania oglądnęliśmy w domku "Za jakie grzechy dobry Boże" i to była rzeczywiście chwila relaksu. Dzisiaj zorganizowaliśmy domkową imprezkę, a Truś upiekł Tatusiowi tort czekoladowy z bitą śmietaną,na której ułożył ojcowski portrecik:

P. jak żywy;-)

Chciałyśmy go zabrać jeszcze na urodzinowe łyżwy, ale się wymigał, że niby chory i kaszelek go męczy. No to pojechałyśmy same- oj Maryś, wszystko przez ciebie, ganiamy na lodowisko z Truśkiem ,kiedy tylko możemy. Gdyby nie to wspólne wyjście w Warszawie, to pewnie jak w latach ubiegłych, skończyłoby się na dobrych chęciach.

Do sezonu narciarskiego Truś też już gotowy- wczoraj wymienili stare nartki i butki na większe:

Zatem zimo, przybądź wreszcie!

21:16, dsmiatek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 stycznia 2015
Witaminki dla chłopczyka i dziewczynki

Bierzemy jedną pełną zapału Trusię oraz dowolną ilość pomrańczy i cytryn. Zasadzamy towarzystwo przy kuchennym blacie wraz z wyciskarką do cytrusów. Po paru minutach możemy się delektować pysznym  napojem w słonecznym kolorze i przy okazji podziwiać piramidkę z cytrusowych "skorupek" :-)

Struś wydusza soczek z wielkim upodobaniem. A wszyscy z równie wielkim go wypijamy:-)

18:22, dsmiatek
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 136