RSS
środa, 18 stycznia 2017
Cieszmy się zimą skoro jest

Dawno nie mieliśmy takie prawdziwej zimy. A my zimę lubimy- cieszy nas śnieg, nie gniewamy się na mróz, nawet poranne omiatanie i skrobanie auta nie jest nam straszne- byle to było w zimowym czasie, a nie wiosną.

Zatem korzystamy z dobrodziejstw zimy. Nawet wczoraj zwagarowałam z Truśkowej wywiadówki i poszłyśmy na łyżwy. A co! Wywiadówki pogarszają mi nastrój, a lodowisko zdecydowanie go poprawia! Nie mam wyrzutów sumienia z powodu moich wagarów, zaś czas spędzony z Córką- bezcenny:-)

Po lodowisku ciepła herbata miętowa z cytryną i miodem, mała margarita na uzupełnienie straconych kalorii i już można zapakować się z psem i książką po kołderkę;-)

A w weekend- bałwany- nareszcie śniegu jest na tyle, że da się jakiegoś ulepić

Ten nie był naszego autorstwa, zaistniał w babcinym ogródku przy pomocy ciężkiej pracy jej sąsiadów;-)

Hera też lubi śnieg- pamiętam, że Klucha też z radością po śniegu kicała.

Wniosek z naszej ostatniej działalności wypływa taki- zima zimą jest fajna:-)

20:19, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 stycznia 2017
Jestem

Jestem, chociaż chwilowo siedzę w małym dołku. Ale wykopię się z niego, obiecuję.
Początek roku nie jest łatwy- za dużo bolesnych wspomnień, smutnych rocznic. I do tego te urodziny- chciałam odwołać,  naiwnie mając nadzieję, że jak wszyscy o nich zapomną, to nie staną się faktem, wszystko będzie po staremu... Niestety PESEL jest nieubłagany, udawanie, że się zapomniało o kolejnym 30 stycznia nic nie pomoże:-(

Zatem tkwię w dołeczku, nieśmiało łypię  z niego jednym okiem  i zbieram się do wyjścia na powierzchnię. A póki co ratuję się planami na nowy rok- już za chwileczkę narty w oswojonym, przyjaznym miejscu w Dolomitach. W okolicach majowego weekendu mam nadzieję podziwiać tulipany, w lipcu praktykować hyyge w jego ojczyźnie. Na koniec wakacji Drzewa- żeby nabrać sił na melancholijną jesień. Może spełni się moje jedyne urodzinowe życzenie i moja rodzina zabierze mnie w jakieś inne piękne miejsce w Europie....

15:40, dsmiatek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 stycznia 2017
12.01.2017

Dziś Ciszek skończyłby 11 lat...

(*)

15:54, dsmiatek
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 09 stycznia 2017
Zamrożeni

Na dworze mróz (chociaż dziś już wyraźnie zelżał, w dzień był jednocyfrowy, więc było prawie ciepło;-)), zatem cały weekend przepiecuszyliśmy w domowych pieleszach. Zaopatrzyliśmy się nawet w dwa zaprzyjaźnione koty, żeby grzały;-) Dwa koty plus jeden pies, to całkiem wydajne grzałki;-)

Pies to nawet dzielnie grzał, z kotami było trudniej. Przychodziły, kiedy chciały i układały się, jak chciały. Człowiek spokojnie usiłował poczytać, a tu kot znienacka zasłaniał mu tekst. Ot, taka natura kocia;-)

Na pochód Trzech Króli jednakowoż wypełzliśmy z domu;-)

Trusia zdobyła koronę także dla Hery:

W niedzielę wzięliśmy udział w drugiej edycji grania i kolędowania u kapucynów:

I dalej sobie piecuszyliśmy w zwierzęcym towarzystwie.

Czekam na moment, kiedy Hera i koty zmniejszą dystans i ułożą się na drzemkę przytulone do siebie. 

A poza tym było rodzinnie- wykluła nam się spontaniczna rodzinna imprezka urodzinowa P., który dziś kończy kolejny rok. Ponieważ zebrało się nas sporo, to trzeba było zrobić aż trzy pizze.

Na łyżwach też z Trusią pojeździłyśmy, żeby spalić kalorie- mam nadzieję, że spaliło się ich więcej niż zwykle, bo niemało trzeba było zwydatkować na utrzymanie temperatury 36,6 ;-)

21:37, dsmiatek
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 02 stycznia 2017
Jak żegnaliśmy Stary Rok i witaliśmy Nowy

Ostatnie dni 2016 roku upłynęły Trusi towarzysko. Na kilka dni przyjechała jej ukochana Przyjaciółka i wreszcie mogły nacieszyć się sobą do woli. 

Nosiły wspólne ciuchy (tzn Mila pożyczała Trusiowe, bo w drugą stronę to zadziałać nie miało prawa z racji całkowicie odmiennych gabarytów Mili i Trusi;-)), huśtały się razem na tej samej huśtawce- co widać na załączonym powyżej obrazku, stworzyły autorską planszówkę, założyły sklepik z własnoręcznie wykonaną biżuterią...
A jakby nie dość było tej radości, to jeszcze obie zostały zaproszone na urodziny Lu do centrum wspinaczkowego, a potem na poprawiny do niego do domu.
Lucjan, w Trusiowym sercu, wciąż zajmuje zdecydowanie pierwsze miejsce pośród przedstawicieli płci odmiennej. I chociaż widują się rzadko, to rozłąka wcale im nie przeszkadza. 

Sylwestra spędziliśmy aktywnie- najpierw spacer po Rynku- do Sylwestrowego Biegu się nie przyłączyliśmy, bo nie byliśmy przygotowani;), wystawa szopek, gorąca czekolada na pokrzepienie i krótka wizyta w "latającym" Tigerze- spełniło się marzenie Trusi i Tiger wreszcie zawitał do Krakowa:-) Do grona imprezowiczek dołączyła jeszcze Tola, która od paru lat tradycyjnie spędza z Trusią Sylwestra w Krakowie.

Wieczorem były łyżwy na Błoniach- szkoda, że tylko do 18-tej lodowisko było czynne, dwa lata temu jeździłyśmy dłużej. Ale dobre i to:-)

A potem była impreza w domu- Dziewczyny się wystroiły, opychały niezdrową chrupiącą żywnością, piły bąbelki i ogólnie dobrze się bawiły. O północy podziwiały fajerwerki- swoje tradycyjnie  wystrzeliły wcześniej

Potem jeszcze przelewały swoje wrażenia na papier, rysując do drugiej sylwestrową noc.

"Nowy Roczek" wstał szczebioczący, różowiutki i rozczochrany:-)

Bo, jak widać, w zamkniętym pokoiku zakamuflowała się jeszcze czwarta Dziewczynka, która przespała wszystkie nocne atrakcje i obudziła się rano nieświadoma, że oto rozpoczął się rok 2017;-)

Zaś "Stare Roczki" odsypiały nocną balangę;-)

Taaak, takie imprezy to ja chyba lubię najbardziej:-)

18:09, dsmiatek
Link Komentarze (2) »
piątek, 30 grudnia 2016
Choinkowe dylematy

Mało brakowało, a mielibyśmy zagajnik złożony z trzech zielonych jodełek, albowiem nijak nie mogliśmy dojść do porozumienia, kupując tegoroczne bożonarodzeniowe drzewko. P. miał wizję pękatej i gęstej choinki- takiej, na której, naszym zdaniem, nie da się nic powiesić, można ew. położyć ozdoby;-) Trusia chciała klasyczne drzewko zwężające się do góry, z wyraźnie widocznym czubkiem- P. narzekał, że taka choinka wygląda łyso. A ja wypatrzyłam sobie egzemplarz w czubkiem wygiętym esowato- pomyślałam, że taka "ułomna" choinka może nie znaleźć nabywcy, a z tym krzywym szczytem wygląda uroczo.
W końcu wygrała opcja Trusiowa i mamy klasyczne drzewko, takie jak co roku.

Oczywiście to nie jest nasza jedyna choinka. W sypialni stoi "moja" ekologiczna choinka z patyków wyrzuconych przez morze (P. kpi sobie, że ta jej ekologia przekłada się na cenę- oj tam, oj tam- zamortyzuje się przez lata, bo jest przecież wielorazowego użytku;-). Poza tym poza sezonem może posłużyć jako wieszak na biżuterię. )

Trusia kupiła sobie dużo wcześniej mały świerczek w doniczce na biurko i ozdobiła go zawieszkami z adwentowego kalendarza.

A wy, ile macie choinek?

08:48, dsmiatek
Link Komentarze (3) »
czwartek, 29 grudnia 2016
Święta 2016 ciąg dalszy

Kolędowanie u kapucynów po dziecięcej mszy to bardzo fajna tradycja. Dzieciaki i ich rodzice przynoszą z domów instrumenty i odbywa się zbiorowe granie i śpiewanie, aż kościółek trzęsie się w posadach;-) I my oczywiście gramy na czym się da i śpiewamy z całych sił. W tym roku dołączyła Łucja:-)

I bardzo jej się podobało:-)

A kolorowe marakasy są prezentem gwiazdkowym od Trusi, która przy okazji wyprawy na Rynek z Babcią w wigilijne przedpołudnie wydała całe swoje oszczędności na uszczęśliwienie członków rodziny. Dorasta moja Córeczka, przestała wierzyć w Mikołaja i Aniołka przynoszącego prezenty. Ale postanowiła sama zostać obdarowującym Aniołkiem i to jest piękne:-)

W drugi dzień świąt co poniektórzy zatęsknili za słodkim fast-foodem. Widać znudziły im się świąteczne pierniki i makowce;-)

Wieczorem spalałyśmy kalorie na lodowisku- na szczęście Truśkowe łyżwy wciąż są na nią dobre. Byłam pełna obaw, bo ostatnio wciąż muszę Córce nowe obuwie nabywać, albowiem to poprzednie maleje;-)

Tradycyjna miętowa herbatka z cytryną i miodem na rozgrzewkę- bez herbatki wyprawa na łyżwy nie byłaby ważna.

22:15, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 grudnia 2016
Wigilia 2016

Święta były prawie idealne, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Poza niespodziewaną niedyspozycją P. w przeddzień Wigilii, brakiem śniegu i złym zachowaniem Zmory, która bez powodu ugryzła moją mamę.
W damskim gronie poradziłyśmy sobie świetnie z przygotowaniem maku do makowców- nawet Lulisia pomagała. W wigilijny poranek P. powrócił do świata żywych i upiekł cztery piękne makowce, pyszne jak zawsze, a może i bardziej niż zawsze ;-)
Mama nie ma żalu do Zmory, chociaż krwiak i ranki piękne nie były. Staram się zrozumieć, dlaczego pies to zrobił, żeby zapobiec  podobnym incydentom w przyszłości.
Na brak śniegu nic się poradzić nie dało, ale w wigilijne przedpołudnie i drugi świąteczny dzień przynajmniej deszcz nie padał, więc Trusia mogła odbyć tradycyjną wycieczkę na świąteczny jarmark, w drugi dzień świąt po mszy u kapucynów dało się pospacerować po Rynku. A wieczorem zainaugurowałyśmy z Trusią sezon łyżwiarski. W pierwszy dzień świąt na osłodę było tradycyjne granie i kolędowanie po mszy dziecięcej u kapucynów.

Prezenty były trafione- Trusia dostała Supertwistera, którego Luliś postanowił wykorzystać w alternatywny sposób, przekonując swoje Pepy i ukochanego jamnika do usadzenia się w kolorowych kółkach.

Jak widać my też wypróbowałyśmy grę- już zgodnie z jej zasadami.

Hera nie przemówiła o północy, większość imprezy przespała na kanapie w towarzystwie swojego prezentu (dziś prezent w niczym nie przypomina zielonego elfa, wygląda jak zielony kłąb i strzępy).

Po pysznym jedzeniu przyszedł czas na kolędowanie

i czytanie- wiecie, takie czytanie bez wyrzutów sumienia, że trzeba zrobić coś ważniejszego, to niezwykły luksus

16:00, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 grudnia 2016
Ostatnie dni przed

Zanim zaczęliśmy świętowanie był jeszcze gorący czas przed.

Opłatek w klasie Trusi- znienacka zamiast we czwartek odbył się w środowe popołudnie:

Wieczorem trzeba było udekorować drugą porcję pierniczków i zrobić Rudolfa

Pazurkowe spa- kolejne zadanie z kalendarza adwentowego- dobyło się dzień wcześniej.

I koniecznie musiały powstać marcepanowe balwanki

Jeszcze tylko pakowanie prezentów- nie rozumiem, jak się to stało, że wylosowałam jedną osobę, a pakowanie zajęło mi dwie godziny wigilijnego przedpołudnia? Jakaś ściema z tym całym losowaniem;-)

Czułam się jak wiewiórka, chowająca na zimę orzeszki- tak pokamuflowałam prezenty, że nie jestem pewna, czy jeszcze jakiegoś gdzie nie odnajdę za jakiś czas;-)

16:59, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 grudnia 2016
Niech się spełniają Wasze marzenia

Świąt takich jakie sobie wymarzyliście- dla tych, co pragną chwili odpoczynku, spokoju i czasu dla siebie i bliskich. Dla tych, co wolą aktywność i adrenalinę mocniejszych wrażeń. A wszystkim życzę takich Świąt, jakimi są one dla dzieci- magicznych, niezwykłych, radosnych i pięknych:-)

Miłego świętowania:-)

21:35, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 161
Archiwum