RSS
piątek, 30 grudnia 2016
Choinkowe dylematy

Mało brakowało, a mielibyśmy zagajnik złożony z trzech zielonych jodełek, albowiem nijak nie mogliśmy dojść do porozumienia, kupując tegoroczne bożonarodzeniowe drzewko. P. miał wizję pękatej i gęstej choinki- takiej, na której, naszym zdaniem, nie da się nic powiesić, można ew. położyć ozdoby;-) Trusia chciała klasyczne drzewko zwężające się do góry, z wyraźnie widocznym czubkiem- P. narzekał, że taka choinka wygląda łyso. A ja wypatrzyłam sobie egzemplarz w czubkiem wygiętym esowato- pomyślałam, że taka "ułomna" choinka może nie znaleźć nabywcy, a z tym krzywym szczytem wygląda uroczo.
W końcu wygrała opcja Trusiowa i mamy klasyczne drzewko, takie jak co roku.

Oczywiście to nie jest nasza jedyna choinka. W sypialni stoi "moja" ekologiczna choinka z patyków wyrzuconych przez morze (P. kpi sobie, że ta jej ekologia przekłada się na cenę- oj tam, oj tam- zamortyzuje się przez lata, bo jest przecież wielorazowego użytku;-). Poza tym poza sezonem może posłużyć jako wieszak na biżuterię. )

Trusia kupiła sobie dużo wcześniej mały świerczek w doniczce na biurko i ozdobiła go zawieszkami z adwentowego kalendarza.

A wy, ile macie choinek?

08:48, dsmiatek
Link Komentarze (3) »
czwartek, 29 grudnia 2016
Święta 2016 ciąg dalszy

Kolędowanie u kapucynów po dziecięcej mszy to bardzo fajna tradycja. Dzieciaki i ich rodzice przynoszą z domów instrumenty i odbywa się zbiorowe granie i śpiewanie, aż kościółek trzęsie się w posadach;-) I my oczywiście gramy na czym się da i śpiewamy z całych sił. W tym roku dołączyła Łucja:-)

I bardzo jej się podobało:-)

A kolorowe marakasy są prezentem gwiazdkowym od Trusi, która przy okazji wyprawy na Rynek z Babcią w wigilijne przedpołudnie wydała całe swoje oszczędności na uszczęśliwienie członków rodziny. Dorasta moja Córeczka, przestała wierzyć w Mikołaja i Aniołka przynoszącego prezenty. Ale postanowiła sama zostać obdarowującym Aniołkiem i to jest piękne:-)

W drugi dzień świąt co poniektórzy zatęsknili za słodkim fast-foodem. Widać znudziły im się świąteczne pierniki i makowce;-)

Wieczorem spalałyśmy kalorie na lodowisku- na szczęście Truśkowe łyżwy wciąż są na nią dobre. Byłam pełna obaw, bo ostatnio wciąż muszę Córce nowe obuwie nabywać, albowiem to poprzednie maleje;-)

Tradycyjna miętowa herbatka z cytryną i miodem na rozgrzewkę- bez herbatki wyprawa na łyżwy nie byłaby ważna.

22:15, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 grudnia 2016
Wigilia 2016

Święta były prawie idealne, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Poza niespodziewaną niedyspozycją P. w przeddzień Wigilii, brakiem śniegu i złym zachowaniem Zmory, która bez powodu ugryzła moją mamę.
W damskim gronie poradziłyśmy sobie świetnie z przygotowaniem maku do makowców- nawet Lulisia pomagała. W wigilijny poranek P. powrócił do świata żywych i upiekł cztery piękne makowce, pyszne jak zawsze, a może i bardziej niż zawsze ;-)
Mama nie ma żalu do Zmory, chociaż krwiak i ranki piękne nie były. Staram się zrozumieć, dlaczego pies to zrobił, żeby zapobiec  podobnym incydentom w przyszłości.
Na brak śniegu nic się poradzić nie dało, ale w wigilijne przedpołudnie i drugi świąteczny dzień przynajmniej deszcz nie padał, więc Trusia mogła odbyć tradycyjną wycieczkę na świąteczny jarmark, w drugi dzień świąt po mszy u kapucynów dało się pospacerować po Rynku. A wieczorem zainaugurowałyśmy z Trusią sezon łyżwiarski. W pierwszy dzień świąt na osłodę było tradycyjne granie i kolędowanie po mszy dziecięcej u kapucynów.

Prezenty były trafione- Trusia dostała Supertwistera, którego Luliś postanowił wykorzystać w alternatywny sposób, przekonując swoje Pepy i ukochanego jamnika do usadzenia się w kolorowych kółkach.

Jak widać my też wypróbowałyśmy grę- już zgodnie z jej zasadami.

Hera nie przemówiła o północy, większość imprezy przespała na kanapie w towarzystwie swojego prezentu (dziś prezent w niczym nie przypomina zielonego elfa, wygląda jak zielony kłąb i strzępy).

Po pysznym jedzeniu przyszedł czas na kolędowanie

i czytanie- wiecie, takie czytanie bez wyrzutów sumienia, że trzeba zrobić coś ważniejszego, to niezwykły luksus

16:00, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 grudnia 2016
Ostatnie dni przed

Zanim zaczęliśmy świętowanie był jeszcze gorący czas przed.

Opłatek w klasie Trusi- znienacka zamiast we czwartek odbył się w środowe popołudnie:

Wieczorem trzeba było udekorować drugą porcję pierniczków i zrobić Rudolfa

Pazurkowe spa- kolejne zadanie z kalendarza adwentowego- dobyło się dzień wcześniej.

I koniecznie musiały powstać marcepanowe balwanki

Jeszcze tylko pakowanie prezentów- nie rozumiem, jak się to stało, że wylosowałam jedną osobę, a pakowanie zajęło mi dwie godziny wigilijnego przedpołudnia? Jakaś ściema z tym całym losowaniem;-)

Czułam się jak wiewiórka, chowająca na zimę orzeszki- tak pokamuflowałam prezenty, że nie jestem pewna, czy jeszcze jakiegoś gdzie nie odnajdę za jakiś czas;-)

16:59, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 grudnia 2016
Niech się spełniają Wasze marzenia

Świąt takich jakie sobie wymarzyliście- dla tych, co pragną chwili odpoczynku, spokoju i czasu dla siebie i bliskich. Dla tych, co wolą aktywność i adrenalinę mocniejszych wrażeń. A wszystkim życzę takich Świąt, jakimi są one dla dzieci- magicznych, niezwykłych, radosnych i pięknych:-)

Miłego świętowania:-)

21:35, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 grudnia 2016
Choinka gotowa

Nawet Mały Człowiek się załapał na wieszanie nietłukących ozdób- konsekwentnie wieszała je w "kupce" na tej samej lub bardzo blisko ze sobą sąsiadujących gałązkach. Zgodnie zresztą ze zwyczajem Małych Ludzików;-)

15:57, dsmiatek
Link Komentarze (1) »
środa, 21 grudnia 2016
Pierwszy dzień zimy?

Dopiero przed chwilą się zorientowałam, że to dziś. I że przed nami najdłuższa w roku noc. Co oznacza, że jutra będzie wciąż dłużej jasno;-) Bo chociaż zimę lubię, to nieustanne ciemności jednak mnie przygnębiają. Żeby chociaż śnieg je rozjaśnił, albo jakaś mała zorza polarna rozświetliła... Ech, marzenie wciąż niezrealizowane:-(

Wczoraj miałam moment paniki, że Święta już zaraz, a nasze przygotowania w proszku. Dziś z optymizmem patrzę w przyszłość- najważniejsze zakupy zrobione, liczę, że P. wywiąże się z obietnicy i upiecze makowce i piernik przed Wigilią. 

Zadań w adwentowym kalendarzu coraz mniej, kolejne zaliczone karteczki zawisają na tablicy.
Mimo że Trusia jeszcze wciąż chyrla i smarka udało się odwiedzić jarmark bożonarodzeniowy na Rynku

 

Stoisko z matrioszkami- co prawda nie są one szczególnie bożonarodzeniowe, ale Trusia zdecydowanie ma do nich słabość. Mi też niektóre bardzo się podobają- niestety te "moje" kosztują ponad dwie stówki:-( Tym razem na matrioszkę pod choinką załapie się Lulisia, która, gdy przychodzi do nas z wizytą, wypożycza Trusiowe. A będzie to szczególna matrioszka- jaka to na razie tajemnica;-)

Trusia upolowała sobie karuzelę-pozytywkę:

Choinka zakupiona stanęła w "salonie". 

Przy okazji nasze psie miłości:-)

Na oknie też zawisły choinki- można się nabrać

17:41, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 grudnia 2016
Święta już za 9 dni

Kolejne zadania z kalendarza adwentowego odrobione.

W domu rozbłysły gwiazdy

Pierwsza porcja pierniczków polukrowana i udekorowana:

Dziś powstała druga porcja, może jutro uda się i ją polukrować. W domu zapachniało Świętami. Jeszcze tylko zapachu choinki brakuje, ale to zadanie na weekend.

Mam nadzieję, że Truś ozdrowieje, bo na sobotę ma w planach warsztaty w Muzeum Witrażu i robienie świątecznego lampionu, a na niedzielę właśnie zakup choinki i odwiedziny na świątecznym jarmarku.
Póki co chyrla, smarka, popija syropki i nudzi się w domu. Na szczęście gorączki już nie ma. Z nudów zaprojektowała takie oto oryginalne nakrycie głowy:

Reszta przygotowań wciąż w głębokim lesie... 

21:13, dsmiatek
Link Komentarze (1) »
środa, 14 grudnia 2016
Chora Truśka w Warszawie

Cóż, tym razem weekend w Warszawie nam się nie do końca udał. Truśka się rozchorowała, pogoda nie dopisała... Ale najważniejsze jest przecież spotkanie z Przyjaciółmi.

W chwilach lepszego samopoczucia Trusia zabawiała się w śpiącego motyla, owijając się w hamak.

Moje przyjemności? Spacer z Batorysią, Święto Ciała na Mysiej i przepyszne wegańskie sushi w Yumiko.

Drinki też były pyszne;-)

12:28, dsmiatek
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 12 grudnia 2016
Kolejne zadanie z kalendarza za nami

Zwykle udaje się nam realizować zadania z parudniowym opóźnieniem. To Trusia znalazła chyba w piątek, a może nawet we czwartek, udało się je wykonać dziś.

Kartka z reniferem za nami, ale już depcze jej po piętach kolejna z zimowymi sowami.

W nagrodę pograłyśmy w antarktyczne kręgle;-)

Oczywiście Struś mnie ograł- jak zwykle!

A tak w ogóle, to Struś chory, cały weekend w Warszawie robił za pokasłujący piecyk. Dziś po południu trochę się jednak ożywił. Może więc idzie ku lepszemu.

22:11, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Archiwum