RSS
piątek, 28 października 2016
Sceny z życia smoków;-)

A raczej Smiatków i Lulisi;-) Ale jakoś te smoki się do mnie przyczepiły, więc niech sobie będą w tytule.

Bardzo płodną blogopisarką jestem w tym tygodniu (nawet dwie Danie na blogu wakacyjnym się pojawiły), co może się zemścić w kolejnym, jak mi tematów na wpisy zabraknie. Ale tym będziemy się martwić po weekendzie, a na razie scenki rodzajowe z domowych pieleszy, fotki pstryknięte komóreczką z Lulisią w roli głównej.

Jedna z ulubionych rozrywek Lulisi- ukrywanie się za firanką. Cieszy ją to ogromnie.

To tylko ściema takie układanie się do snu na podusi, po kilku sekundach Skrzat wstał gotowy do dalszej działalności.

Druga z ulubionych rozrywek to podziwianie własnego odbicia, niewątpliwej urody zresztą i ozdabianie swojej małej Osóbki.

Bransoletki zdecydowanie lepiej trzymają się na nogach, z łapek górnych się zsuwają.

Nowa fascynująca rozrywka- rysowanie.

Tymczasem Trusia ze stoickim spokojem odrabia lekcje- naturalnie POZA przestrzenią biurkową.

I na koniec fotka, którą zrobiła mi Truśka, gdy zmęczona opieką nad dwiema Panienkami zdrzemnęłam się na chwilkę pośród bałaganu na podłodze- kocyk i przytulankę zapewniła mi niezawodna Córka:-)

Jak widać Trusia jest nie tylko opiekuńcza, ale też dba o tym, bym wciąż czuła się młoda;-)

13:05, dsmiatek
Link Komentarze (1) »
środa, 26 października 2016
Akrobaci

Jakiś czas temu zobaczyłam w  internetowym sklepie nietypowe klocki. Ponieważ spodobał mi się ich design, postanowiłam zakupić dla Lulisi. Jak przybyły uznałam, że Luliś jest jeszcze za mały na tą zabawkę, a Trusia za duża, zatem odłożyłam akrobatów na półkę. Parę dni temu, przy okazji wielkich porządków w szafie, walcowate opakowanie wyturlało się ze swojego schowanka i zostało przejęte przez Truśkę. Okazało się, że bynajmniej nie jest ona za duża na taką rozrywkę. Nawet ja nie jestem jeszcze na nią zbyt stara (ale ja jestem przypadkiem nieobiektywnym, bo zdziecinniałym;)). Lulisia zaś nie jest na układanie wieży za mała, czai, o co w tym wszystkim chodzi, zaś w burzeniu konstrukcji jest prawdziwą mistrzynią;-) W akrobatów dał się nawet na chwilę wciągnąć Grzesiek. Rozważam zakup drugiego kompletu, żeby się dało budować wyższe i bardziej skomplikowane wieże.

Poznajcie zatem akrobatów:

20:38, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 października 2016
Skansen w Lublinie- uzupełnienie zdjęć

20:51, dsmiatek
Link Komentarze (2) »
Babski weekend

Znowu nam się trafił weekend w babskim gronie- tym razem właściwie tylko dwuosobowym- Trusi i moim. P. przed Wielką Imprezą w swoim miejscu pracy tamże spędził kolejny weekend. Tydzień poprzedni też właściwie we dwójkę przeżywałyśmy, bo P. służbowo bawił w Szanghaju!

A wracając do weekendu- mieliśmy ze znajomymi jechać w góry- ale najpierw wykruszył się P., potem zrezygnowała druga rodzina z powodu operacji oczu głowy rodziny, na koniec rochorowała się latorośl kolejnych znajomych i z gór nic nie wyszło. 
Ale przecież w mieście w słoneczny jesienny weekend też można fajnie spędzić czas:-)

Omlet z malinami na śniadanko:

Rowerami do kina na Osobliwy Dom Pani Peregrine:

Jeszcze małe co nieco na pokrzepienie:-)

W niedzielę w drodze do kapucynów na dziedzińcu Europeum:

Litery na Rynku:

Warsztaty w Muzeum Archeologicznym- tym razem Trusia wylądowała znowu w starożytnym Egipcie i uczyła się hieroglifów. Doskonale się to wpisała w jej ostatnią lekturę, czyli Kroniki Rodu Kane.

"A wieczorem, a wieczorem, strasznym staję się potworem"- czy jakoś tak;-)

Zafundowałyśmy sobie maseczki:-)

20:47, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 października 2016
Uczeń z klasą

Miałam o tym nie pisać, ale ponieważ temat nurtuje mnie od ponad roku, to jednak się wywnętrzę. Otóż w szkole Truśki nieopodal wejścia wisi czarna tablica, ma której co miesiąc pojawiają się imiona i nazwiska tzw "uczniów z klasą". Przez dwa pierwsze lata Truśkowej edukacji byłam przekonana, że są to dawniejsi wzorowi uczniowie, ci  najbardziej pilni, najlepiej się uczący, najgrzeczniejsi. Tym bardziej, że z klasy Trusi owym uczniem zawsze była ta sama dziewczynka- o przymiotach jak wyżej, do tego chorobliwie ambitna, cierpiąca z powodu małego minusika przy piątce itp. W trzeciej klasie zaczęły się pojawiać inne nazwiska, czasem dość zaskakujące i okazało się, że "ucznia z klasą" wybierają same dzieci, według sobie tylko znanych kryteriów. Truś tego zaszczytnego tytułu nigdy dotąd nie dostąpił i tu właśnie dochodzimy do punktu, który mnie nurtuje. Otóż zastanawiam się, dlaczego. Oczywiście jako matka najpiękniejszej, najfajniejszej, najmilszej itp Dziewczynki uważam, że tytuł "ucznia z klasą" Trusia powinna zdobywać co miesiąc;-) Ale żarty na bok, jasne, że tak nie uważam. Tym niemniej myślę sobie, obserwując Truśkę i jej koleżanki oraz rozmawiając o Trusi z klasowymi rodzicami i nauczycielami, że ostatecznie mogłaby kiedyś na ucznia z klasą zasłużyć. Z tego co wiem, zawsze dzieli się smakołykami, jeśli jakieś dostaje do szkoły, pożycza chętnie swoje przybory, jak ma pieniądze, to   funduje za nie w szkolnym sklepiku małe co nieco innym dzieciom. Jest empatyczna, raczej spokojna, ale potrafi się też wygłupiać, nie zadziera nosa, uczy się dobrze, ale kujonem nie jest, po lekcjach spotyka się z dziećmi z klasy, łatwo nawiązuje kontakty. Więc o co chodzi z tym uczniem z klasą??? Jak podpytywałam Trusię, to okazało się, że w głosowaniu padają na nią co najwyżej dwa głosy (nota bene przewlekła uczennica z klasą z klasy pierwszej i drugiej zdobywa zwykle jeden głos- własny!- Truś na siebie nie głosuje).

A może to wcale nie jest dobry pomysł, żeby klasa co miesiąc typowała wybrańca na tablicę....

11:11, dsmiatek
Link Komentarze (12) »
czwartek, 20 października 2016
Jeszcze W Drzewach, chociaż tak naprawdę to w lubelskim skansenie

W niedzielę pogoda się poprawiła, przestało mżyć, więc zdecydowaliśmy się na dłuższą wycieczkę- tym razem do lubelskiego skansenu. Skanseny lubimy, co widać na blogu, więc zwiedzamy je, gdy jakiś na naszej trasie się napatoczy. Lubelskiego skansenu jeszcze w swojej kolekcji nie mieliśmy- od 9 października i on do niej dołączył;-)
Fajne miejsce taki skansen jesienią- urokliwe, trochę sentymentalne.
A teraz- niech mówią zdjęcia:

Dużo zdjęć? dużo, a i tak jeszcze kilka się nie zmieściło-czekam na miejsce w zasobach do poniedziałku.

 

19:20, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 października 2016
Jeszcze W Drzewach

18:46, dsmiatek
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 17 października 2016
Drzewa jesienią 2016- odsłona druga

Kiepsko mi idzie z wyjazdowymi relacjami, ale po części odpowiada za to czekanie na wolne miejsce na kolejne zdjęcia. Tym razem też się nie udało zapakować wszystkich:-( Ale na część drugą powinno wystarczyć.

Zatem kolejna porcja zdjęć dokumentująca to, co robiliśmy W Drzewach w jesienny październikowy weekend. Pogoda tym razem dopisała nam średnio. Ale nic to- plan zakładał głównie labę, z ewentualnym wyjściem gdzieś na powietrze- w zależności od stopnia kapania z nieba na krótszy lub dłuższy spacer.

Dotarłyśmy na miejsce późnym wieczorem w piątek. Czekał na nas pyszny blok czekoladowy autorstwa Małgosi i cieplutka sauna. Truśka, która w czasie drogi starała się mnie wspierać, ale pomalutku zapadała już w drzemkę, ożywiła się na myśl o wygrzaniu w saunie- zatem wskoczyłyśmy do środka na pół godzinki, a potem zakopałyśmy się w pachnącej pościeli i do momentu aż zmorzył nas sen wpatrywałyśmy się w noc za oknami.

W sobotę rano mżyło, poza tym oczekiwałyśmy z Trusią na przyjazd P. Spędziłyśmy poranek na przyjemnym wylegiwaniu się w łóżku- czytanie w łóżku lubię najbardziej, zwykle jest na nie czas tylko wieczorem, a tu luksus niebywały- można było zagłębić się w lekturze od rana:-)

Śniadanko w wiklinowym koszu podano nam prawie do łóżka;-)

Potem Truś wskoczył do sauny, a ja kurowałam migrenę- wydarzenia dnia poprzedniego niestety musiały się skończyć bólem głowy:-( Ponieważ jednak ból odpuścił, to zagrałyśmy w scrabble. Truśce udała się rzecz rzadka- nie dość, że ułożyła słowo ze wszystkich posiadanych 7 liter, to jeszcze załapała się nim dwa razy na potrójną premię słowną! I tą jedną "bolączką" wygrała w cuglach!

Jak dojechał P. wybraliśmy się na obiad- tradycyjnie  do Patataja. Stawiał ten, kto się spóźnił;-)

W Patataju jesiennie- dynie przed wejściem, zupa dyniowa w talerzu

Był jeszcze popołudniowy spacer wąwozem do Parku Zdrojowego i powrót już po ciemku - także wąwozem. Dla miastowej Trusi takie wędrowanie po ciemku to rzecz nie tylko niezwykła, ale i trochę straszna.

Wieczorem kilka chwil napawania się ciszą na tarasie na dachu Tui, wsłuchiwania w spadające krople i inne odgłosy nocy. Nie mogłam sobie odmówić zapalenia świeczek w latarence, która stała na tarasowym stoliczku- chociaż chłód nie pozwolił na dłuższe romantyczne tarasowe posiaduchy przy blasku świec.

CDN

 

19:02, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
Babski weekend

P., zgodnie z zapowiedzią, weekend zmuszony był spędzić w pracy. Zaś my w babskim towarzystwie odwiedziłyśmy dwa muzea.

W słoneczną sobotę powędrowałyśmy piechotą do Cricoteki. Po drodze, idąc przez tereny starych ogródków działkowych, znalazłyśmy przepyszne winogrona o lekko poziomkowym i kwiatowym posmaku.

W Cricotece Trusia i Mila brały udział w warsztatach, na których grały na czym popadnie (Trajkot, granie, improwizowanie), a  my piłyśmy kawę w kawiarence z widokiem na Wisłę, zaś potem już razem zwiedziłyśmy aktualną wystawę. Dziewczyny nie mogły sobie odmówić wypróbowania oryginalnych siedzisk (Mila po raz pierwszy, Trusia- kolejny;-))- i wcale im się nie dziwię.

Wieczorem czytały z Marysią o przygodach Tonji z Grimeldalen

i dopieszczały Herę

Deszczowa niedziela też minęła fajnie, chociaż zdecydowanie za szybko. A w ramach ukulturniających rozrywek odwiedziłyśmy Manghę.

I tyle- szybko minęło. Truśka osowiała, że jej ukochana Przyjaciółka już wróciła do Warszawy.
One obie tak się kochają i dobrze rozumieją, że nawet ubrania dobierają podobne jak są razem:-)

11:33, dsmiatek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 października 2016
Jeśli dziś 14.10. to znaczy, że mamy urodziny!

Taka myśl mnie właśnie oświeciła, że równo 9 lat temu Gertrusia zaistniała w sieci. I wciąż trwa, o dziwo... Cóż, nie przypuszczałam, że wytrwamy aż tyle.

Dobrze, że wciąż jest czym się dzielić ze światem:-)

13:28, dsmiatek
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2
Archiwum